Sąd: b. dziennikarka Polskiego Radia doświadczyła dyskryminacji

Sąd: b. dziennikarka Polskiego Radia doświadczyła dyskryminacji
Category: inne
27 lipca, 2020

Małgorzata Kolińska-Dąbrowska, b. dziennikarka Polskiego Radia, wygrała przy środę ze swym byłym pracodawcą sprawę o naruszenie wobec tej dziewczyny zakazu dyskryminacji. Zarazem Sąd Rejonowy na rzecz m. st. Warszawy uznał, że nie udowodniła kobieta, by naruszono jej porzadna osobiste.

Mocą owego wyroku, Kolińska-Dąbrowska ma otrzymać od Naszego Radia 1126 zł jak i równiez 30 gr (ustawowe najniższe wynagrodzenie) tytułem odszkodowania zbyt naruszenie wzgledem niej reguly zakazu dyskryminacji, co – według sądu – powódka wystarczająco uprawdopodobniła.

Sąd wskazał, że dziennikarka wykazała, iż – wbrew wysokich ocen – wpisano ją w listę az do zwolnienia, na której zdecydowaną większość stanowili pracownicy Radia w wieku powyżej 30 lat. „Pracodawca nie przedstawił przekonujących argumentów na temat zasad przeprowadzenia po radiu reorganizacji” – dodał sąd podkreślając, że zadna osoba z zarządu firmy nie stawił się w sądzie, by zostać przesłuchanym w charakterze strona w procesie.

50-letnia dziś Kolińska-Dąbrowska była dziennikarką Naszego Radia od momentu maja 1982 r. Mówiła, że był to termin, gdy w wyniku stanu wojennego z Radia odeszło wiele osób, więc ogłoszono w Uniwersytecie Warszawskim, gdzie studiowała, konkurs w staż a mianowicie tak została radiowcem.

Od wielu lat 90. była w radiach działaczką wskazówki zakładowej Związku Zawodowego Pracowników Radia i Telewizji jak i równiez radiowym „mężem zaufania”. Po piątek przy sądzie mówiła, że angażowała się przy obronę interesów pracowniczych i protestowała przeciwko zatrudnieniu przy redakcji „Sygnałów Dnia” naczelnego „Gazety Polskiej” Tomasza Sakiewicza, do kierowania porannych wywiadów. „On był wtedy po ostrym procesie prawnym wraz z TVN, nie zaakceptowac chcieliśmy mieszania niezależnego radia publicznego w tę polityczną aferę” – wyjaśniała sądowi.

Jej wedlug, od tego momentu znalazła się dzieki „cenzurowanym”, a jako że prawie cała redakcja radiowych „Aktualności” podpisała ten protest, to na liście redaktorów do zwolnień grupowych znaleźli się niemal wszyscy do niej pracownicy. „Najwyraźniej wiceprezes radia Jerzy Targalski uznał, że to właśnie tu wydaje sie największe siedlisko komuchów jak i równiez +ubekistanu+” a mianowicie uważa powódka.

Mimo, że była przy radiu pod spodem ochroną związkową (do zwolnienia takiej osoby potrzebna jest odrębna uchwała zarządu), pani także znalazła się w liście kilkuset pracowników do zwolnienia, jakie mozliwosci kwestionowała chociazby Państwowa Przeglad Pracy. Mówiła, że nie chciała „wypaść z rynku, poniewaz dziennikarz bezrobotny przestaje istnieć” i totez – mając ofertę z TVP a mianowicie odeszła zbyt porozumieniem witryn www.

Sąd uznał, że owe argumenty po wystarczającym zakresie uprawdopodobniły fakt dyskryminacji, zas to już wystarczy, zeby uwzględnić wierzytelnosc i przyznać odszkodowanie. Zasądzono je w minimalnej wysokości, bo według sądu powódka nie wykazała żadnych szczególnych argumentów zbytnio jego powiększeniem.

Kolińską-Dąbrowską dotknęły też przytaczane w srodowiskach wypowiedzi wiceprezesa Polskiego Radia Jerzego Targalskiego, który uzasadniając zwolnienia miał mówić metrów. in., że w Radiach „średnia stuleciu jest krewna tej w cmentarzu” jak i równiez że wkoło widzi starszawe kobiety. Dlatego oprócz odszkodowania za dyskryminację domagała się też zadośćuczynienia za naruszenie jej dóbr osobistych.

Powództwo w naszej części sąd oddalił. Uznał, że dziennikarka nie udowodniła, by w sensie obiektywnym były skierowane do tej dziewczyny osobiście.

W ustnym uzasadnieniu wyroku asesor Grzegorz Kopciewski podkreślił, że słowa Targalskiego można uznać za niegrzeczne i rozważać, czy musi się faktycznie wypowiadać osoba na takim stanowisku, ale oceniając halasuje obiektywnie, według sądu są one niezrozumiałe i mówione „do kazdego i az do nikogo”.

„Trudno mówić, jaka jest średnia wieku dzieki cmentarzu, poniewaz spoczywają w tym miejscu osoby po różnym stulecia. Trudno też oceniać wypowiedź o sedziwych kobietach. Pan Targalski dzierzy 54 okres, więc nie zaakceptowac wiemy, które kobiety są według jego stare. Być może pan pracował w takim skrzydle budynku, dokad pracowało duzo starszych osób” – mówił sąd. Jednocześnie podkreślił, że inna jest sytuacja Marii Szabłowskiej (zwolnionej z Radia przez Targalskiego), bo to ona osobiście – według mediów – takie słowa usłyszała.

B. dziennikarze radia w większości spraw wytoczonych byłemu pracodawcy powołują się właśnie w wypowiedzi Targalskiego, które a mianowicie jak mówią – naruszają ich godność. Po ukazaniu się w mediach jego wypowiedzi (wygłaszanych przy okazji robionych przez radio zwolnień grupowych) 21 04 Targalski został zawieszony w pełnieniu obowiązków wiceprezesa zarządu PR.

Definitywnie 9 czerwca Rada Nadzorcza radia przywróciła Targalskiego przy prawach członka zarządu „uwzględniając dotychczasowy wkład jego roboty i mając na bacznosci sprawność działań zarządu spółki”.

Dla Doroty Pudzianowskiej z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która nadzoruje liczne przebiegi byłych radiowców, najważniejsze było to, że przesądzona została zasada złamania przez Polskie Radio zasady niedyskryminowania pracowników. „Myślę, że to będzie ważne w przyszłość na rzecz tego pracodawcy” – powiedziała PAP.

Środowy wyrok wydaje sie nieprawomocny. Kolińska-Dąbrowska nie wie wciaz, czy się z przedtem pogodzi, lub będzie składać apelację. Bóg wie, jak się zachowa Polskie Radio, bo nikt z ramienia spółki nie stawił się przy sądzie. (PAP)

wkt/ wkr/ jbr/