Ruszył proces dwóch stalinowskich śledczych

Category: inne
27 lipca, 2020

Proces dwóch stalinowskich śledczych, oskarżonych na temat znęcanie się w czasach 50. morzem rzekomymi uczestnikami „spisku po wojsku”, ruszył w czwartek przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie. Podsądnym grozi az do 5 czasów więzienia; nie przyznają się do winy.

Pułkownicy wojska mógl spoczynku Zbigniew K. (rocznik 1927) i Józef K. (rocznik 1925) prowadzili a mianowicie jako śledczy Głównego Zarządu Informacji Wojska Polskiego a mianowicie śledztwo w sztandarowej gwoli stalinowskiej Naszego kraju sprawie o rzekomy „spisek w wojsku”. Głównym oskarżonym był gen. Stanisław Tatar, przedwojenny oficer, w czasie walki w Komendzie Głównej AK. W tym najgłośniejszym procesie pokazowym, sfignowanym za posrednictwem kierujących Informacją oficerów sowieckich, sądzono wojskowych z II RP jak i równiez Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Zapadały wysokie wyroki, także sankcje śmierci; dwudziestu skazanych stracono.

Pion śledczy IPN bada „sprawę Tatara” w wielu śledztwach; sądy III RP skazywały już śledczych sposród tej kwestie. Tych dwóch oskarżono przy 2010 r., że po latach 1951-1952 r. znęcali się morzem przesłuchiwanymi więźniami Informacji (ówczesnego kontrwywiadu wojska) płk. Józefem Jungrawem, płk. Szczepanem Ściborem, płk. Augustem Menczakiem, ppłk. Albertem Szaadem. Trzech pierwszych skazano w śmierć, a wyroki wykonano; czwarty dostał karę więzienia. W 1956 r. wyroki uchylono, bo nie popełnili oni żadnych przestępstw.

Z odczytanego poprzez prok. Piotra Dąbrowskiego aktu oskarżenia wyplywa, że podsądni znęcali się nad więźniami fizycznie jak i równiez moralnie: przesłuchiwali ich wielokrotnie, przez dlugie godziny, w dzień i w ciagu nocy, pozbawiając ich snu (nawet przez kilkanaście dni). Zmierzali w ów sposób sluzace do ich załamania fizycznego jak i równiez psychicznego, sluzace do zmuszenia sluzace do przyznania się do udziału w dywersyjno-szpiegowskiej organizacji działającej w wojsku i do składania wyjaśnień zgodnych z koncepcją Danych.

IPN kwalifikuje te czyny jako jak i równiez zbrodnie komunistyczne, i przeciwko ludzkości. Przy śledztwie podejrzani mówili, że takie metody zlecał im przełożony, płk Antoni Skulbaszewski – oficer sowiecki, wiceszef Informacji jak i równiez główny pisarz koncepcji „spisku w wojsku”. IPN podkreśla, że nie zwalnia to od odpowiedzialności karnej. Wedlug 1990 r. Polska chciała ścigać Skulbaszewskiego, który żył jeszcze wtedy na Ukrainie, ale państwo to odmówiło, powołując się na przedawnienie jego czynów.

Zbigniew K. przyznał, że przesłuchiwał Jungrawa, ale zaprzeczył, by się nad nim znęcał, bowiem „śledztwo było przyzwoite”. Pytany o wielogodzinne nocne przesłuchania mówił, że „wynikało to z przyjętego systemu przesłuchań”. „Mnie naprawde długie przesłuchania nie męczyły” – dodał. „To po ogóle nie powinno mieć miejsca” – powiedział, pytany, jak dziś ocenia sprawę „spisku w wojsku”.

Oskarżony podkreślał, że na przesłuchania często przychodził Skulbaszewski; wedlug rozmowach sposród nim Jungraw przyznał się do zarzutów. „Byłem pod spodem presją, jaką stwarza obecność przełożonego; to miało wpływ na swoje postępowanie” – oświadczył K. „To z jakiego powodu w ogóle pan tam służył? ” – dociekał sędzia płk Piotr Raczkowski. „Byłem oficerem operacyjnym, działałem na terenie jednostek wojskowych; nastepnie przeniesiono moja osobe na śledczego, do czego nie byłem przygotowany” a mianowicie odparł K. Kilka czasów temu skazano go na kilka miesięcy więzienia przy zawieszeniu za znęcanie się nad odrebnym uczestnikiem „spisku”.

Syn płk. Jungrawa, Jan, powiedział PAP, że zeznania K. to „bajdurzenia”. Dodał, że tata w śledztwie osiwiał – widział jego na ławie oskarżonych wylacznie w relacji kroniki filmowej. W charakterze świadek mówił, że miał wtedy 14 lat i nie rozumiał, o jakie mozliwosci chodzi, a matka zero mu nie mówiła. Pamiętał zatrzymanie ojca, które odbyło się wyjawszy przemocy a mianowicie wtedy kolejny raz fita widział.

Dalszy oskarżony, Józef K., uznał zarzuty zbyt „karkołomne” i „rozmijające się ze stanem faktycznym”. Mówił, że Skulbaszewski zakazywał jemu „ludzkich odruchów wobec wroga”, polecał stosowanie przymusu, zarzucając mu nieumiejętność zmuszenia aresztowanych do składania zeznań. „Wymogom Skulbaszewskiego nielatwo było mnie sprostać; był opryskliwy; upokarzał mnie, bo byłem repatriantem z Francji” – powiedział sądowi K.

Dodał, że rozchorował się nerwowo, kiedy usłyszał na temat skazaniu na śmierć płk. Ścibora, którego – na polecenie Skulbaszewskiego – zachęcał do uznania się, poniewaz „sąd to weźmie ponizej uwagę”. Podkreślał, że Skulbaszewski założył podsłuchy w pokojach przesłuchań, zeby kontrolować śledczych. Mówił, że do szkoły Informacji trafił na mocy rozkazu, gdy zgłosił się do wojska po powrocie z Francji. Wniósł o przesłuchanie jako świadka m. in. stalinowskiego prokuratora Zbigniewa Domino, potem wspanialego literata.

Przebieg odroczono az do 18 czerwca.

W 1994 r. Sejm potępił zbrodniczą działalność UB i Wiadomosci Wojskowej jak odpowiedzialnych zbytnio cierpienia jak i równiez śmierć wielu tysięcy obywateli polskich. Pierwszy po 1956 r. sad na oficera Informacji zapadł w 1998 r. Warszawski WSG skazał wtedy w półtora r. więzienia 75-letniego Wincentego R. za znęcanie się ponad więźniem. Sąd uznał, że jego metody niczym nie różniły się od technik gestapo.

Łukasz Starzewski (PAP)

sta/ itm/ bk/