Rosja: Łużkow chce podać do sądu Miedwiediewa

Category: inne
27 lipca, 2020

# list Łużkowa sluzace do Miedwiediewa; wypowiedź rzeczniczki prezydenta; artykuł „Kommiersanta” #

29. 09. Moskwa (PAP) – Były mer Moskwy Jurij Łużkow zamierza zaskarżyć do sądu wtorkową decyzję prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa o swoim odwołaniu a mianowicie poinformował w środę posel do Dumy Państwowej, niższej izby rosyjskiego parlamentu, Josif Kobzon.

Wypowiedź Kobzona, swietnego piosenkarza i bliskiego przyjaciela Łużkowa, przytoczyło radio Rezonans Moskwy, powołując się na agencję Interfax.

„Jurij Michajłowicz (Łużkow) powiedział mi wczoraj, że poda do sądu (Miedwiediewa). Powiedziałem Łużkowowi, że nie ma to absolutnie sensu, jednak mezczyzna jest człowiekiem zasad jak i równiez najprawdopodobniej postawi na swoim” – oświadczył deputowany.

Kobzon, który we wtorek towarzyszył Łużkowowi w pierwszych godzinach po jego dymisji, oznajmił również, że były mer nie wyjedzie z Rosji nawet jeśli przeciwko niemu lub komuś z swoim otoczenia wszczęte zostanie śledztwo.

Przewodniczący Moskiewskiej Dumy Miejskiej Władimir Płatonow wyjaśnił po środę, że Łużkow dzierzy prawo w ciągu 10 dni odwołać się od decyzji prezydenta do Sądu Najwyższego. ów z kolei będzie mieć dziesiec dni na rozpatrzenie skargi.

We wtorek Miedwiediew odwołał Łużkowa wraz z stanowiska mera Moskwy. Uzasadnił to utratą zaufania do niego. Prezydent nie podał szczegółów, jednak wiadomo, że Łużkow, ciesząc się przychylnością premiera Władimira Putina, wielokrotnie krytykował reformy zaordynowane Rosji przez Miedwiediewa.

Opozycja demokratyczna od lat oskarżała zarząd Moskwy o korupcję, a danego Łużkowa na temat lobbowanie interesów sektora budowlanego, w tym firmy Inteko należącego do jego żony Jeleny Baturinej. Pismo „Forbes” oblicza fortunę małżonki Łużkowa na 2, 9 mld dolarów.

Konstytucja Rosji zezwala głowie państwa w usuwanie merów miast i regionalnych gubernatorów oraz mianowanie ich następców bez wyborów, ale Miedwiediew dotąd wraz z tego uprawnienia nie korzystał. Wyżsi funkcjonariusze rosyjskiej administracji państwowej zwykle sami składają rezygnację przed ich zwolnieniem.

Możliwość taką miał także Łużkow. Sekretarz prasowa Kremla Natalia Timakowa ujawniła, że mer Moskwy w porozumieniu z administracją (kancelarią) prezydenta w ubiegłym tygodniu wziął urlop, zeby przemyśleć swoje dalsze postępowanie. W poniedziałek, po powrocie do pracy, ogłosił, że nie złoży urzędu z własnej woli.

Łużkow zapowiedział już, że mimo przemocy, jaka wydaje sie byc na niego wywierana, nie zaakceptowac zejdzie ze sceny politycznej; poświęci się walce o przywrócenie bezpośrednich wyborów mera Moskwy jak i równiez przywódców pozostałych regionów Federacji Rosyjskiej. Decyzje liderów regionów zostały zniesione w 2005 roku wraz z inicjatywy ówczesnego prezydenta Putina.

Według tygodnika „New Times/Nowoje Wremia”, dymisję Łużkowa mógł sprowokować list, który przy poniedziałek wieczorem przekazał on prezydentowi zbyt pośrednictwem szefa kremlowskiej Administracji Siergieja Naryszkina. Były mer odrzucił tutaj wszystkie oskarżenia pod swoim adresem.

Łużkow postawił także Miedwiediewowi ultimatum: albo odwoła go ze stanowiska, badz zdystansuje się wobec ludzi kremlowskich urzędników, którzy stoją za kampanią przeciwko niemu.

Były mer wyraził też zaniepokojenie na skutek stanu demokracji w Rosji, sugerując, że do krępowania swobód przyczynia się prezydent. Łużkow przytoczył w tym kontekście niedawną wypowiedź Miedwiediewa, że kto się z przedtem nie zgadza, może przejść do opozycji. Zdaniem byłego mera, wspomina to bolszewickie hasło „Kto nie z nami a mianowicie ten przeciwko nam”.

Łużkow oświadczył również, że mieszkańcy Moskwy nie zgadzają się z decyzją Kremla na temat jego dymisji.

Sekretarz prasowa prezydenta Rosji Timakowa oznajmiła w środę, że list Łużkowa nie miał wpływu na decyzję szefa państwa. „W momencie podpisywania dekretu o odwołaniu Jurija Łużkowa prezydent nie znał treści jego listu” – przekazała.

Z kolei dziennik „Kommiersant” poinformował, że Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej i MSW prowadzą postępowania wyjaśniające w sprawie domniemanych niezgodnych z uprawnieniem działań byłego mera jak i równiez jego małżonki, co może doprowadzić sluzace do wszczęcia dochodzeń. Gazeta powołuje się dzieki źródła po obu firmach.

Zdaniem „Kommiersanta”, największe zaciekawienie wśród sprawdzających wywołuje przygoda z odsprzedaniem w 2009 roku, przy szczytowym chwili kryzysu finansowego, przez Inteko zarządowi Moskwy i powiązanym z zanim bankom 58 hektarów ziemi w zachodniej części stolicy za trzynascie mld rubli (ok. 420 mln dolarów). Dzięki tym środkom koncern Baturinej spłacił długi wzgledem wierzycieli. Mimo sprzedaży działki, zachował uprawnienie jej zabudowania.

Powołując się na źródła zbliżone do Kremla i Białego Mieszkaniu (siedziby rządu), dziennik podał również, że kampania medialna przeciwko Łużkowowi będzie kontynuowana, ponieważ były mer wyrwał się spod kontroli jak i równiez gotów wydaje sie byc kontynuować konfrontację polityczną.

Od kilku tygodni działalność Łużkowa była ostro krytykowana przez państwowe srodowiska. Opowiadały ów lampy m. in. o biznesach Baturinej w Moskwie, 80-hektarowej luksusowej rezydencji mera w elitarnej Rublowce, bliskich współpracownikach Łużkowa oskarżonych o korupcję. Wspominały także o wytyczeniu autostrady Moskwa-Petersburg przez Las Chimkiński, gdyż alternatywna trasa przez dzielnicę Mołżaninowo miałaby zaszkodzić interesom Inteko, który nabył w tym miejscu ziemie pod budownictwo.

Jerzy Malczyk (PAP)

mal/ mmp/ ap/