Milionowe łapówki za obszar na półce. Ruszył przebieg afery korupcyjnej w hipermarketach

Milionowe łapówki za obszar na półce. Ruszył przebieg afery korupcyjnej w hipermarketach
Category: gospodarka
27 lipca, 2020

Prawie 100 tomów akt, blisko 30 tysięcy stron. 55 oskarżonych jak i równiez ponad 4 miliony złotych przechwyconych łapówek u poszczególnego z pracowników Kauflandu. W środę we wrocławskim sądzie ruszył przebieg pierwszych 16 osób, oskarżonych o udział w jakiejs z największych afer korupcyjnych w historii polskiego handlu.

Na pierwszy ogień sąd wziął 16 osób, oskarżonych o wręczanie korzyści majątkowych Pawłowi S., zajmującemu kierownicze stanowisko przy Kauflandzie w zamian za preferencyjne traktowanie ich towarów. Większość osób, które zasiądą dziś na ławie oskarżonych, to przedstawiciele dostawców alkoholi. To właśnie zbyt zaopatrzenie w niniejszym dziale odpowiadał bowiem Paweł S., innymi slowy jeden wraz z głównych oskarżonych w całej sprawie. Przedtem sąd zajmie się jednak dopiero w późniejszym okresie.

W środę sąd zajmie się wspomnianą 16-tką, przy której jest na przykład były zatrudniony firmy Bacardi Martini a takze Andrzej P., przed laty jeden wraz z najbogatszych Polaków, a w latach 80. współwłaściciel Widzewa Łódź.

– To jest jakaś cala bzdura. Nie wiem z którego tytułu moja osoba się znalazłem w tym akcie oskarżenia – zarzekał się w rozmowie z. a mianowicie Pomawia mnie główny oskarżony, o wątpliwej reputacji, bowiem coś sobie wyimaginował. To jest słowo przeciwko słowu.

Wraz z piętnastoma innym i osobami Andrzej P. zasiądzie jednak w środę na ławie oskarżonych. Żadna wraz z nich nie zaakceptowac zostanie skazana, bo prokuratura wnioskuje na temat warunkowe umorzenie postępowania ze względu dzieki niską szkodliwość społeczną czynu. Prawo sluzace do umorzenia przysługuje oskarżycielowi w takim przypadku, gdy czyn zagrożony wydaje sie niską karą (do piec lat), nie zaakceptowac budzi wątpliwości, a winowajca nie był wcześniej karany. Na tego typu krok zdecydowała się prokuratura właśnie wobec 16 osób, wyznaczając dywanom czas próby na 2 lata.

Jeśli sąd przychyli się do wniosku, każdy z tych propozycji zostanie znany winnym zarzuconego mu czynu, jednak w świetle uprawnienia nie będzie skazany i nie poniesie kary. Oprócz tego każdy z oskarżonych będzie musiał zapłacić piec tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Główny oskarżony

Przeczytanie wszystkich swiadectwo zgromadzonych przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu i Sądzie Rejonowym Wrocław-Krzyki zajęło mnie blisko dwa tygodnie. To, co z nich wyplywa, przedstawiliśmy przy dwóch odsłonach: pierwsza poświęcona właśnie Pawłowi S., druga – kulisom procederu a mianowicie kto, kogo i jak korumpował.

Zaczynamy od Pawła S. Przy 2003 r. objął pan stanowisko starszego kupca sieci Kaufland, odpowiedzialnego za zamówienia w dziale wód, napojów jak i równiez alkoholi. Od czasu jego decyzji zależało, które to towary trafią na sklepowe półki we wszystkich naszych placówkach.

Przy parze z odpowiedzialnością szło też honorarium. Gdy zaczynał, inkasował jak miesiąc 12 tysięcy złotych brutto gazy, a od 2009 roku kalendarzowego dostał podwyżkę do 17 tysięcy.

Ale jak się okazało, tego typu zarobki jemu nie wystarczały. Przez owe wszystkie czasy zebrał od czasu dostawców w postaci łapówek ponad 4 miliony złotych. S. wybudował dom pod Wrocławiem, gdzie mieszkał z partnerką oraz dzieckiem. Na jakie mozliwosci dzień miał do dyspozycji trzy samochody. Wpadł po policyjnej dzialaniu o kryptonimie „Kufel”.

Jak to działało?

Maszyneria był niemal zawsze taki sam. Przedsiebiorstwo zgłaszała się oficjalnymi kanałami do Kauflandu, by negocjować wprowadzenie nowych produktów, wymianę ich dzieki lepiej się sprzedające, promocję w sklepowych gazetkach lub lepsze wyeksponowanie na półce. S. „zgrywał niedostępnego” i zazwyczaj blyskawicznie kończył negocjacje. Później kontaktował się sposród dostawcami sposród prywatnego telefonu lub poczty elektronicznej i umawiał w nieoficjalne spotkania, zazwyczaj we wrocławskich restauracjach.

Jak wynika z zeznań, na tego rodzaju spotkaniach najczesciej padały okreslone propozycje korupcyjne. S. oprócz jednorazowej zapłaty miał obyczaj żądać wciaz prowizji od czasu obrotu.

Uzgadniana miała być też cena na fakturę i wówczas sprawa wracała na oficjalne tory. Następowała wymiana maili pomiędzy S. i dostawcą, w której starali się stworzyć wrażenie negocjacji. Umowa była podpisana, a firma co jakiś czas (miesiąc, kwartał badz rok) przekazywała kupcowi ponizej stołem umówiony udział po obrotach (zwykle wahał się on od 2 do 5 procent).

a mianowicie Ja nigdy nie żądałem łapówek, te banki sami dawali mi pieniądze, a ja to traktowałem jako podziękowanie za owocną współpracę – zarzekał się Paweł S.

Z akt sprawy na temat Pawle S
Zwykł często mawiać, że „żeby machina działała, to trzeba posmarować”

Początkowo S. radził sobie sam. Problemu nie było, wówczas gdy u dostawcy były „lewe” pieniądze, które można było wyprowadzić smialo o to, że zakwestionuje to urząd skarbowy. Marniej, jeśli spólki nie miały takiej możliwości i prezes lub ambasador handlowy musieli płacić z własnej portfela.

Tak było choćby w wypadku Leona W., który pod koniec ubiegłego stulecia przejął jedną z największych rozlewni nawadniania mineralnej przy centralnej Naszym kraju. Nowy właściciel był zdesperowany, zakład przejął w fatalnej kondycji finansowej, na dodatek zatrudniał głównie dziewczyny, dla których w przemysłowym regionie nie zaakceptowac było pracy. – Zamknięcie firmy byłoby katastrofą az do wielu rodzin – zeznał później śledczym.

Jak relacjonował, jego firma umowę wraz z Kauflandem miała od dawna, ale problemy zaczęły się, gdy w miejscu kupca pojawił się Paweł S. Żądał pieniędzy zbyt utrzymanie wyboru, więc Po. wręczył jemu na początku 5 tysięcy złotych. Później kwoty regularnie rosły i pojawiły się problemy wraz z zdobyciem środków. W. podzielił się tymze kłopotem z S., natomiast ten polecił mu firmę, która może w tym pomóc.

Mafia naganiaczy

Firma miała siedzibę pod spodem Bielskiem-Białą jak i równiez oficjalnie zajmowała się doradztwem handlowym i marketingowym, rekrutowała hostessy dzieki promocje przy hipermarketach i świadczyła usługi wykładania towaru na półkach. Została założona przez ludzie, które są oskarżone cos wiecej niz o wręczanie łapówek, ale i takze o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Jeden wraz z dostawców alkoholi do Pawła S.
Chrystus jest wlasciwy, ale mezczyzna jest nadal lepszy

Mechanizm współpracy z naganiaczami wyglądał następująco: dostawca, który nie miał jak wyprowadzić pieniędzy w łapówkę, był przez S. kierowany sluzace do pośrednika. ów sprzedawał dostawcy fikcyjną usługę „marketingową”, „doradczą” lub „doradztwa handlowego” jak i równiez wystawiał w nią fakturę.

Dostawca fakturę płacił, dzięki czemu przy papierach miał porządek, a pieniądze zaraz wędrowały w drugą stronę, oczywiście nieoficjalnie i w kwocie pomniejszonej o prowizję dla naganiacza. Pozostała część była przeznaczona na łapówkę dla S.

Później kolejność się odwróciła i to naganiacze zdobywali klientów Kauflandowi, a dostawcy często chociazby nie musieli się spotykać z S., bo wszystkie formalności załatwiała firma wraz z Bielska. – Paweł często dzwonił i mówił, żeby mu podsyłać nowych klientów, „bo są targety sluzace do wyrobienia” a mianowicie zeznał przedstawicieli podbeskidzkiej przedsiebiorstwa.

W ramach wdzięczności za możliwość zarobienia, S. dostał od czasu pośredników samochody w „darmowy leasing”. Przemowa o Toyocie Land Cruiser i Subaru Forester. ów drugi wóz S. ostatecznie wykupił jak i równiez stał się jego właścicielem. Zadbał również o konkubinę, która jeździła terenowym Nissanem Patrol. – Za benzynę i bieżące naprawy płaciłem sam a mianowicie zastrzegł w zeznaniach Paweł S.

Dzieki kolejnej stronie www o tym, które to sposoby Paweł S. miał na dostawców, którzy nie zaakceptowac chcieli dawać łapówek

Nie dajecie łapówek? To zasponsorujcie konia, będzie logo dzieki kocyku

Kiedy dostawcy niechętnie zapatrywali się na wręczenie korzyści majątkowych Pawłowi S., ten miał inne sposoby na wyobrazenie kontrahentów. W trakcie jednego ze spotkań przy greckiej knajpki w srodku Wrocławia reprezentanci spółki Martini chcieli wprowadzić pełną gamę wermutów. Jak zeznaje jedna z biezacych na tym spotkaniu osób, S. stwierdził, że nie ma obszaru na półkach, w związku z czym będzie potrzebował wsparcia w kwocie 30 tysięcy złotych.

Po paru tygodniach obaj panowie spotkali się ponownie w galerii handlowej jak i równiez przedstawiciel dostawcy poinformował Pawła S., że taki gest nie trafia w grę. – Powiedziałem, że ponizej względem księgowym nie jesteśmy w stanie wyprowadzić takich pieniędzy – dodał.

– W takim przypadku S. zaproponował, że wydaje sie byc w mieniu fantastycznego konika, że za drobną opłatą 50 tys. zł firma mogłaby go sponsorować – opowiada reprezentant spółki. – Dodał, że na kocyku może wyszyć logo Martini i będzie tym kocykiem konia przykrywał.

Jeden ze świadków o Pawle S.
W branży chodziły tego rodzaju słuchy, że on bierze pieniądze zbytnio puszczenie towarów do sklepiku i że specjalnie się z naszym nie zaslania

Przedstawiciel ostatecznie też usłyszał prokuratorskie zarzuty, choć do „sponsoringu” konia nie zaakceptowac doszło. Miał natomiast dać 30 tysięcy „konwencjonalnej” łapówki, o co oskarża jego prokuratura.

Życzliwy dał sluzace do myślenia

Aura wokół S. zaczęła gęstnieć od czerwca 2009 roku kalendarzowego. Wszystko zbytnio sprawą anonimowego maila, który trafił sluzace do niemieckiej agendy sieci Kaufland. – Prezes Gunnar Gunther wezwał mnie na spotkanie w siedzibie spółki we Wrocławiu i pokazał mnie wydruk – relacjonuje jeden z wysoko postawionych menedżerów Kauflandu na terytorium polski.

Wiadomość opisywała mechanizm nielegalnego działania S. w kontaktach z producentami. Kupiec brał pieniądze zbyt rozszerzanie asortymentu i nawet wymianę niektórych produktów. „Po Polsce krążą już o nim legendy, niestety prawdziwe” – napisał anonimowy nadawca.

Po tymze spotkaniu na najwyższym poziomie władze internecie zdecydowały się na najecie agencji detektywistycznej, która miała zweryfikować sensacyjne doniesienia „życzliwego”. Detektywi poprzez kilka tygodni śledzili S. Ten prawdopodobnie to podejrzewał. Latem 2009 roku, przy jednej z rozmów wraz z kontrahentem zwierzył się ponoć, że nie może się spotkać, poniewaz „ma w głowie kancelaria śledcze badz jakiegoś detektywa”.

Wewnętrzne śledztwo wykazało podejrzane kontakty podwladnego Kauflandu z naganiaczami, lecz mimo tego S. działał jeszcze przez prawie rok kalendarzowy.

Kryptonim „Kufel”

Nielegalna kariera S. zakończyła się 23 kwietnia 2010 roku. Az do siedziby Kauflandu we Wrocławiu na umówione spotkanie przyjechał Karol K., prezes przedsiebiorstwa produkującej wina oraz pewne alkohole. Chlopcy poznali się dużo wcześniej, bo nadmienione towary na półkach w sklepach były obecne od paru lat, za co zresztą firma musiała zapłacić poprzez pośrednika około 200 tysięcy złotych.

Wielokrotny mistrz Polski przy zapasach, który po zakończeniu kariery zajął się interesem i chciał wprowadzić do sieci komercyjnej alkohole wraz z Kazachstanu
Spotkałem się z S. w siedzibie Kauflandu. Powiedział mi: „Będzie kasa, to będzie umowa. Jak nie, to wypier

W lutym 2010 roku kalendarzowego K. chciał jednak pominąć pośrednika, dlatego zorganizował zgromadzenie we Wrocławiu, w jakiejs z popularnych restauracji obok Oławskiej. Tam padła wraz z jego strony www propozycja, żeby „wynagrodzić jak i równiez docenić bezpośrednio S. za opiekę ponad towarami”.

Kwotę ustalono dzieki 10 tysięcy „wdzięczności” i 5 tysięcy prowizji od momentu obrotu, natomiast jej przekazanie miało mieć miejsce na kolejnym spotkaniu w obszarach Wielkanocy. Calkowicie do wspomnianego spotkania doszło już na świętach, poniewaz 23 04. To wówczas S. przyjął 15 tysięcy łapówki, ukrytej w białej teczce dzieki dokumenty.

Nie zaakceptowac wiedział, że dzień wcześniej funkcjonariusz wydziału ds. bitwy z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu za posrednictwem kilkadziesiąt minut kserował 70 banknotów 200-złotowych, przeznaczonych w kontrolowane wręczenie łapówki w zakresie policyjnej akcji „Kufel”.

Jeszcze tego samego dnia, niedługo po zebraniu z Karolem K., przy siedzibie Kauflandu we Wrocławiu S. został zatrzymany za posrednictwem śledczych. Usłyszał zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej w zamian za nadużycie służbowych uprawnień i działanie w szkodę spółki Kaufland. Zatrzymali przy nim 2 tysiące złotych po kieszeniach, wedlug 5 tys. w saszetce i plecaku i przeszlo 30 tys. w foliowej torbie. Do tego jeszcze dziesiec tysięcy euro.

To właśnie sieć występuje w sprawie w roli pokrzywdzonego, bo zdecydowana część pieniędzy, które wziął S., mogła oficjalną drogą trafić az do firmy, dzieki przykład pod postacia opłat znizkowych. To zwyczajna praktyka przy handlu. Jak więcej, sieć domaga się od byłego pracownika przeszlo 2, piec miliona złotych jako renowacji szkody wyrządzonej pracodawcy.

Szczescie w plecaku i złoty ząb

Oprócz 90 tysięcy złotych, które śledczy zabezpieczyli przy przedtem w momencie zatrzymania, Paweł S. w różnych miejscach ukrywał 4 miliony złotych pochodzące z przestępczej działalności.

W domu pod miejscowoscia śledczy znaleźli pliki pieniędzy w przenośnym sejfie, komodzie na bieliznę, plecaku, foliowej reklamówce, alkowy czy ukrytym w garderobie sejfie. Krótko mówiac 184 tysiące euro, 116 tysięcy złotych, 94 tysiące dolarów, cztery tysiące franków, 12 tysięcy koron czeskich, a nawet piecdziesiat dirhamów wraz z Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

W należącym az do S. miejscu zamieszkania w centrum Wrocławia odkryto kolejne sumy pieniędzy. Sejf w kuchennej szafce krył 67 tysięcy euro i prawie 62 tysiące dolarów. Jak później przyznał samodzielnie oskarżony, łapówki zwykle przyjmował w złotych, a pózniej wymieniał je na obcą walutę.

Dużą część pieniędzy trzymał też w dwóch wynajętych w PKO BP skrytkach bankowych. Tam S. ukrył wiecej niz 450 tysięcy złotych, 200 tysięcy dolarów, 340 tysięcy euro, 6 tysięcy funtów i dwóch tysiące franków szwajcarskich. Oprócz tego po skrytce znalazły się rodowa biżuteria, zegarek kieszonkowy, co wiecej… złoty ząb.

Na następnej stronie zobaczysz, jakie spólki miały płacić pracownikom hipermarketów za „specjalne traktowanie”

„Ja mam dobrą pamięć”

Tuż po zatrzymaniu S. poprosił przesłuchującego na temat kartkę i długopis, wedlug czym pionową kreską podzielił kartkę w dwie równe części. Wedlug lewej miały znaleźć się nazwy przedsiebiorstw, które zapłaciły mu za wejście sluzace do asortymentu Kauflandu, a wraz z prawej – które miał utrzymać na półkach (na przykład mimo słabej sprzedaży), oczywiście wedlug otrzymaniu łapówki.

Jeden sposród kontrahentów o Pawle S.
Paweł wydaje sie byc furiatem. Jakim sposobem się do niego jechało, to nigdy nie było wiadomo, w jakiej atmosferze*
*
się* *odbędzie* *[spotkanie]
. On był królem i władcą

Przez kilkadziesiąt minut wraz z pamięci tworzył zestawienie, przy którym znalazło się 29 nazw firm wraz z nazwiskiem osoby, która wręczała jemu łapówkę, kwotą, datami jak i równiez miejscami przeniesienia pieniędzy. Wśród nich znalazły się tego typu marki jak Sobieski, FoodCare, Zbyszko, Red Bull badz Ustronianka. Kulisy tych kontaktów odkryjemy w najbliższy poniedziałek.

– Moja osoba mam dobrą pamięć a mianowicie skwitował na tym, jakim sposobem drobnym maczkiem zapisał 9 stron A4. Zastrzegł aczkolwiek, że kwoty mogą być błędne, bo szacował halasuje na oko. – Ja przenigdy nie przeliczałem tych pieniędzy – przyznał śledczym.

S. nie siedział długo przy areszcie. Na dwóch miesiącach został tu zwolniony zbyt kaucją. Poza tym śledczy objęli go również dozorem policyjnym, zakazem opuszczania kraju jak i równiez zatrzymali paszport. Wszystkie środki zapobiegawcze aczkolwiek prędzej czy później prokuratura uchyliła jak i równiez dziś S. może odpowiadać przed sądem z nieograniczonej stopy. Śledczy dali wiarę, że będzie stawiał się na każde wezwanie, zas zakaz swobodnego poruszania się utrudnia mu znalezienie oryginalnej pracy.

„Spółdzielnia” w Carrefourze, Makro jak i równiez Realu

Śledczy wskazują również, że w podobny sposób działały odmienne hipermarkety. Zarzuty usłyszeli w tej sprawy pracownicy Carrefoura, Makro lub Reala. Maszyneria wyglądał tak samo jak w przypadku Kauflandu, choć proceder wyhamował troche po zatrzymaniu S. – Chłopcy zaczęli się cykać – zeznawał jeden wraz z pośredników. Żaden z przedstawicieli nie przyznał się jednak do zarzutów i nie zaakceptowac współpracował wraz z prokuraturą w takim stopniu, jak Paweł S. sposród Kauflandu.

– O spółdzielni w Carrefourze wiedział cały świat kierowników ds. klientów kluczowych a mianowicie powiedział Piotr I., reprezentant spółki produkującej wina. Zarzuty udziału po zorganizowanej grupie przestępczej usłyszeli w tym kontekście dwaj kierownicy we francuskiej sieci a mianowicie Jarosław B. i Tomasz S. i pośrednik – Paweł N., który kilkanascie lat wcześniej pracował przy Carrefourze, stąd miał w tamtym miejscu dobre kontakty.

Jeden z tych, którzy zapłacili, o Pawle S
*Byliśmy przy dwóch restauracjach w Bełchatowie tego samego dnia. Przy jednej sposród restauracji zabrakło wina, które lubił S. i poszliśmy do drugiej *

Pracowników Carrefoura, Makro lub Reala korumpować mieli przedstawiciele Red Bulla czy Sobieskiego. Oni przyznali się do winy jak i równiez usłyszeli wyroki w zawieszeniu. Oprócz tych propozycji łapówki wręczać mieli też reprezentanci FoodCare, Zbyszko badz Martini Bacardi.

55 oskarżonych

Prokuratura Apelacyjna we Wrocławiu aktem oskarżenia objęła w sumie 55 osób, w tym 44 przedstawicieli spólek, oferujących łapówki w zamian za pomoc po wejściu lub utrzymaniu się w hipermarketach. Dotyczy to dostawców, wśród których konkurencja jest największa, czyli zwlaszcza tych, dostarczających wody, napitki i alkohole. Grozi dywanom za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Oskarżeni podzieleni są w trzy ekipy:

  • glówna obejmuje 13 osób, które dobrowolnie zdecydowały poddać się karze bez przeprowadzenia rozprawy; wśród nich są handlarze m. in. Red Bulla czy Sobieskiego. Wszyscy otrzymali już wyroki w zawieszeniu i katalogów sprawy są zakończone;
  • 31 grudnia ubiegłego roku sluzace do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił swiadectwo oskarżenia wobec drugiej grupy, liczącej 26 osób; wśród nich są m. in. Paweł S., założyciele firmy z Bielska-Białej oraz pracownicy innych hipermarketów, którzy przyjmowali łapówki;
  • trzecia czesc akt oskarżenia, wysłany az do Sądu Rejonowego Wrocław-Krzyki 16 stycznia zawiera 16 dostawców, którzy dysponowali wręczać łapówki Pawłowi S. oraz pracownikom innych hipermarketów; w katalogów sprawie jednakze prokurator wnioskuje o warunkowe umorzenie postępowania karnego ze względu dzieki niską szkodliwość społeczną czynu. Pierwsza rozprawa odbędzie się w środę.

Akta sprawy liczą w sumie dla wszystkich postępowań około stu tomów, jednak trzy sposród nich zostały utajnione.

Wszelkie wymienione w tekście spólki, z którymi udało mnie się skontaktować, nie chcą komentować kwestie na tym etapie śledztwa i jednogłośnie przypominają, że oskarżone osoby już od dawna w poszczególnych spółkach nie pracują.

a mianowicie W polskiej firmie działają mechanizmy, które właśnie poprzednio kilku laty pozwoliły bardzo szybko wykryć nieprawidłowości. Działając proaktywnie, zgłosiliśmy halasuje bezzwłocznie organom antykorupcyjnym – poinformował naszej firmy rzecznik prasowy Kauflandu.

1 ze świadków o Pawle S.
Przy branży chodziły takie słuchy, że pan bierze pieniądze za puszczenie towarów do sklepu jak i równiez że celowo się wraz z tym nie zaakceptowac kryje