Globalne zawirowania stłumiły wpływ wyborów na rynki

Globalne zawirowania stłumiły wpływ wyborów na rynki
Category: gielda
27 lipca, 2020

W poniedziałek stosowane przez nas rynki pieniezne nie zareagowały na rezultat wyborów na raz n-ty pokazując, że polityka dla inwestorów nie istnieje większego sensu.

Złoty stabilizował się, bo zawodnicy wpatrywali się w kurs EUR/USD. Tam bykom nie zaakceptowac udało się doprowadzić do dużych wzrostów, więc rozpoczęła się korekta, która doprowadziła wpierw do osłabienia naszej waluty wobec dolara i wzmocnienia sluzace do euro, natomiast po południu od osłabienia do obu głównych walut obcych. W niczym nie zaakceptowac zmienił sprawy raport o inflacji bazowej – we wrześniu do niej wzrost był taki samodzielnie jak w sierpniu (1, 2 proc. ).

Jednakze od 14. 00 pozycja znacznie się zmieniła kursy walut zaczęły szybko spadać. Nie było żadnego czynnika zewnętrznego, który by taką reakcję wymusił, więc powinno sie zakładać, że do kraju napłynął kapitał z zagranicy jak i równiez to już mogła być pierwsza odzew powyborcza. Złoty bardzo umocnił się sluzace do euro i kosmetycznie osłabił do dolara. Umocnienie w stosunku do euro jest wybitnie nieprzychylne dla wlasnej gospodarki.

Dzis dowiemy się, jaka na terytorium polski we wrześniu była sprzedaż detaliczna i stopa bezrobocia. Niespodzianki nie powinno być. Prognozy mówią, że sprzedaż wzrosła na temat ponad 16 procent, natomiast bezrobocie spadło poniżej 12 procent i takie zapewne będą ów dane, jak nie będzie miało żadnego przełożenia w rynki pieniezne. Owszem, gdyby niespodziewanie sprzedaż wzrosła w przykład jedynie o 10 procent to złoty mógłby zareagować, ale akcje predzej nie.

Giełda też lekceważyła wybory. Istotnie może nie całkowicie, poniewaz nieźle zachowywały się niektóre spółki ze stajni Ryszarda Krauze. Udzialowcy mieli nadzieję, że w tej chwili zejdzie on z celownika władz i służb specjalnych. Indeksy już na początku sesji silnie spadły, jednak prawie natychmiast zaczęło się ograniczanie strat i wedlug pół godziny WIG20 zaczął się ponownie osuwać. Tego rodzaju osuwanie indeksów, a w sytuacji MWIG40 poniekad duży spadek, trwało sluzace do popołudnia. Byki zaatakowały znowu po albumów tematycznych raportów trymestralnych kolejnych amerykańskich spółek, kiedy na innych giełdach tych popularnych indeksy zaczęły odrabiać straty. Bardzo dobrze zachowywały się glównie Agora i TPSA. To może być już lowy na dobre wyniki kwartalne.

Niewielkie spadki indeksów, w sytuacji, gdy w Europie były dużo większe, też można uznać zbyt ograniczoną reakcję na wynik wyborów. Od dzisiaj radziłbym już na temat nich (w kontekście rynków) nie pamiętać. Liczyć się będzie to, co zobaczymy na świecie, a do polityki przejdziemy wtedy, kiedy naprawdę powstanie jakaś koalicja (PO a mianowicie PSL? ) i dowiemy się, jak ma zamiar zrobić w krótkim terminie w gospodarce krajowej. Opiniami o wprowadzeniu podatku liniowego jak i równiez rezygnacji wraz z podatku od momentu zysków kapitałowych radziłbym nie zawracać samemu głowy. To pierwsze nie jest możliwe, a to nastepne mało przypuszczalne. Więcej na ten rzecz napiszę przy komentarzu tygodniowym.

Wczorajsze zachowanie rynku amerykańskiego nie zachęcało do zakupu akcji. Aczkolwiek publikowane wedlug sesji raporty kwartalne spółek (przede wszelkim Apple) wraz z pewnością doprowadzą do postepu europejskich indeksów. Naszego branzy zwyżka też nie minie. Może być nawet bardzo duża, bo nałoży się dyskontowanie wyniku wyborów sposród oczekiwaniem na duże zwyżki w USA. Ciągle aczkolwiek pamiętać trzeba po pierwsze na temat, że 1 jabłko (Apple) to zbyt mało, zas po drugie, że zbliża się sezon publikowania raportów przez nasze spółki, a to dla byków rzadko wydaje sie byc dobry sezon.

Przy USA sesja bez rozstrzygnięć

Poniedziałek giełdy europejskie rozpoczęły standardową reakcją po przecenie w USA. Indeksy mocno spadały, ale nie widać było paniki. Można powiedzieć, że gracze stali w rozkroku czekając w kolejne raporty spółek, które mogły przedłużyć przecenę albo wręcz odwrotnie, zapoczątkować slad. Dziwnie zachowywał się kurs EUR/USD. Jak najbardziej, w nocy wzrósł ustanawiając oryginalny rekord, jednak potem rozpoczęła się kolaudacja. Gracze europejscy zlekceważyli to, że zenit G-7 dał zielone światło upadkowi dolara. Większe przeslanie miało to, że umacniał się jen, co zachęcało do redukcji pozycji carry trade jak i równiez ucieczki kapitałów z rynków w gotówkę. To zazwyczaj dolara poteguje, bo kapitały wracają do USA.

Odnotować trzeba, że nie zaszkodziło amerykańskiej walucie to, że Randall Kroszner, jeden wraz z gubernatorów Fed zapowiedział, iż Fed zrobi wszystko, żeby zapobiec szkodliwym skutkom kryzysu kredytowego gwoli gospodarki (czytaj: może nadal obniżać stopy). Nie pomogła euro również wypowiedź Axela Webera, prezydenta Bundesbanku, który stwierdził po wywiadzie prasowym, że ECB,, zrobi calosc, co jest niezbędne, zeby zapewnić stabilność cen” (czytaj: rozważa podwyżkę stóp). Tego rodzaju wypowiedzi w połączeniu wraz z wymową szczytu G-7 powinny były doprowadzić do gwałtownego wzrostu EUR/USD. Jak widać powody spadku były rzeczywiście pozafundamentalne.

Godzinę przed otwarciem sesji w USA indeksy w Europie zaczęły rosnąć reagując na nastepne raporty kwartalne spółek, lecz nie udało się obronić rynków poprzednio spadkami. Przypisywanie tych spadków komunikatowi po szczycie G-7 (pisze się o tym w kilku komentarzach) jest nieporozumieniem. Ministrowie finansów nie powiedzieli nic tego rodzaju, o czym udzialowcy by nie zaakceptowac wiedzieli.

Po USA nie opublikowano po poniedziałek żadnych danych makroekonomicznych, więc cała uwaga skierowała się na raporty kwartalne spółek i na rynki walutowy i surowcowy. Utrwalenie się dolara do euro i wzmocnienie jena doprowadziło do spadku cen surowców. Szczególnie silnie straciły miedź i złoto, a nieznacznie ropa. Powinno sie jednak zauważyć, że ropa w czasie poranka taniała o blisko trzy procent. Generalnie surowce w czasie europejskiej sesji mocno taniały. Straty zostały zredukowane zatem, że przy drugiej połowie dnia jen zaczął tracić trochę ze swojej siły.

Rynek akcji miał az do wyboru: przedłużenie spadku, jak otwierałoby drogę długotrwałej korekcie, mocny rozwój, co wprowadzałoby obóz byków ponownie do gry i nic nieznaczący wzrost/spadek, co zazwyczaj uznaje się (po dużych spadkach) za tak zwanym.,, ząbek” po trendzie spadkowym lub zbytnio przystanek na zastanowienie. Brak danych makro kazał skupić się na informacjach ze spółek, natomiast te były mieszane. Lehman Brothers obniżył rating na rzecz całego sektora spółek udzielających kredytów hipotecznych, ale to niespecjalnie zaszkodziło rynkowi.

Wiecej ekscytowano się krążącą na parkiecie pogłoską o możliwym nabywcy (zagranicznym) pakietu dzialaniu dewelopera Beazer Homes. Dzięki takiej plotce rosły akcje w całym sektorze jak i równiez to jak rosły… Indeks deweloperów rósł o około 7 procent. Trzeba przyznać, że to dosyć prawdziwy powód do takiej euforii w sytuacji, gdy rynek nieruchomości jest i będzie w kryzysie. Traciły na wartości akcje przy sektorze paliwowym (z motywu spadku koszta ropy). Bardzo rozczarował inwestorów swoim raportem Schering Plough, ale zadowolił Merck jak i równiez Halliburton. Rósł też kurs Apple poprzednio publikacją raportu kwartalnego.

Ogólnie można powiedzieć, że w rynek nie zaakceptowac dotarły żadne informacje każące akcje kupować, ani takie które zmuszałyby do ich pozbywania się. Nic dziwnego, że inwestorzy nie zaakceptowac bardzo wiedzieli co mają robić, zas to musiało doprowadzić az do wyraźnej huśtawki nastrojów. Sesja rozpoczęła się sporym spadkiem, po godz indeksy już całkiem wyraźnie rosły, pózniej znowu zmniejszenie z testem poziomu piątkowego zamknięcia, znowu wzrost i osuwanie się z wyczekiwaniem na ostatnią godzinę gospodarki. W tylko końcówce udało się wypracować wyraźną zwyżkę indeksu NASDAQ i kosmetyczny wzrost dzieki szerokim sektorze, ale zdecydowanie nie można nazwać tej sesji,, byczą”. Był to albo,, ząbek” w trendzie spadkowym albo przystanek dzieki zastanowienie. Oczekujemy na wiecej zdecydowane styl zycia rynku.

Obecnie byki dostały kolejną szansę. Są nią doskonałe efekty kwartalne, które po sesji opublikował Apple. Inwestorzy byli też zaspokojeni z wyniku American Express. Jednak nie zaakceptowac wszystko ułożyło się wedlug myśli byków, bo rozczarował prognozami przychodów Texas Instruments. Rynek reagował tylko dzieki raport Apple i dzięki temu rejestr handlu posesyjnego wzrósł o jeden procent (to bardzo dużo jak na AHI).

Rano równo rosły też kontrakty dzieki amerykańskie indeksy. Byki dostały oręż sluzace do ręki, ale pamiętać nalezy, że jedna, nawet tak duża jak Apple spółka rzadko przerabia trend na tak dużych giełdach. Dzis istotnych albumów tematycznych makro nie będzie, poniewaz dane o zamówieniach przemysłowych w zonie euro konkternego nie poruszą, więc znowu wszyscy będą się wpatrywali w raporty kolejnych spółek szukając po nich pomocy dla Apple.